Malta International Air Show to odbywające się dorocznie pokazy lotnicze, ulokowane w międzynarodowym porcie lotniczym Luqa. Tegoroczna edycja, odbywała się w cieniu konfliktu w Libii, a znamiennym przykładem zmian politycznych w tym kraju była uroczystość symbolicznego przejęcia przez Lotnictwo Narodowych Sił Powstańczych Libii samolotu Mirage-F1DE, który jeszcze do niedawna latał w wiernych Muammarowi Kaddafiemu Siłach Powietrznych. Jednak dla fotoreporterów i dziennikarzy miejscowych mediów największą atrakcją była wizyta samolotu An-28TD, który przyleciał na Maltę z odległego północnego kraju…
Wylot samolotu na Maltę był skutkiem zaproszenia do uczestnictwa w imprezie Polskiej Marynarki Wojennej złożonego na ręce Konsula RP na Malcie. Zgodę na uczestnictwo statku powietrznego wydał Dowódca Marynarki Wojennej i stosownym rozkazem zobowiązał Dowództwo Brygady Lotnictwa MW do przygotowania statku powietrznego i załogi do udziału w pokazach. Do wylotu na Maltę wytypowano należący do 43 Bazy Lotnictwa Morskiego samolot An-28TD oraz załogę w składzie: kmdr pil. Andrzej Szczotka (dowódca delegacji), kmdr ppor. pil. Sławomir Knap (dowódca załogi), por. mar. pil. Tomasz Kawula (II pilot)i chor. szt. mar. Tomasz Hyży (technik pokładowy). Warto dodać, że kmdr ppor. pil. Sławomir Knap jest niezmiernie doświadczonym pilotem lotnictwa morskiego. Do tej chwili wylatał na samolocie An-28 ponad 4 tysiące godzin przy ogólnym nalocie ponad 6 tysięcy godzin! Posiada wszelkie uprawnienia do lotów na tym typie samolotu w każdych warunkach atmosferycznych w dzień i w nocy.
Sam lot poprzedziła faza planowania zadania. W związku z tym, ze odległość pomiędzy Gdynią a Maltą znacznie przekraczała zasięg samolotu (ok.1230 kilometrów) należało najpierw zaplanować międzylądowania na tankowanie maszyny. Początkowo plan zakładał dwa takie postoje: w Kecskemet na Węgrzech i Brindisi we Włoszech. Jednak jak się później okazało, lotnisko w Brindisi nie posiadało na składzie natowskiego paliwa F-34. Dlatego też postanowiono lądować w Bazie Włoskich Sił Powietrznych w Gioia Del Colle, w której na co dzień stacjonują myśliwce EF-2000 Typhoon oraz zaangażowany w działania nad Libią komponent Royal Air Force wyposażony w Tornado GR.4.
Tego typu loty dla załogi to doskonała forma zdobycia doświadczenia w wykonywaniu lotów w kontrolowanej przestrzeni powietrznej. Prowadzenie korespondencji radiowej, nawigacja, lądowanie na nieznanych lotniskach przy pomocy dostępnych pomocy radiotechnicznych (w tym ILS), są dobrym sposobem pogłębienia doświadczenia lotniczego i wyrobienia pozytywnych nawyków. Tym samym podnoszą bezpieczeństwo w wykonywanych na co dzień zadaniach lotniczych. Wyjazdy tego typu umożliwiają również wymianę doświadczeń z załogami z innymi krajów oraz są doskonałą okazją do ćwiczenia w praktyce znajomości języka angielskiego.
W dniu 23 września 2011 roku o godzinie 6:00 z lotniska w Babich Dołach wystartował samolot An-28TD nr 1118 z wyznaczoną załogą z zadaniem przelotu na Maltę i udziału w Air Show. Samolot obrał kierunek na Grudziądz i Łódź, a następnie w okolicach Krynicy Górskiej przekroczył polską granicę. Następnie skierował się na Węgry i o godzinie 9:30 przyziemił na lotnisku w Kecskemet. Tu odbyło się pierwsze tankowanie. Nasz An-28TD zaparkował tuż obok płaszczyzny postojowej na której znajdowało się ponad 20 wycofanych ze służby w Węgierskich Siłach Powietrznych samolotów MiG-29 (węgierska obsługa naziemna żartowała nawet, ze chętnie sprzeda MiGi za symboliczną kwotę). Po zatankowaniu, szybki start i pilot ponownie obiera kierunek południowy. Celem było wspomniane wyżej lotnisko Gioia Del Colle we Włoszech, na którym po kolejnym pomyślnym lądowaniu włoska obsługa niespiesznie zatankowała samolot, a technik pokładowy chor. szt. mar. Tomasz Hyży dokonał rutynowego sprawdzenia silników PZL-10S. Po starcie z Włoch i pomachaniu na pożegnanie skrzydłami samolot skierował się w stronę Sycylii, minął Palermo i o godzinie 15:30 w obecności licznie zgromadzonych fotografów dotknął kołami pasa startowego lotniska Luqa na Malcie.
W dniach 24 i 25 września załoga naszego An-28TD brała udział w wystawie statycznej samolotów, goszcząc na pokładzie wielu gości (m.in. ambasadora Irlandii) oraz załogi innych statków powietrznych uczestniczących w pokazach lotniczych. Organizatorzy zdołali zgromadzić całkiem pokaźną i różnorodną liczbę samolotów i śmigłowców. Na wystawie statycznej prezentowane były m.in. szkolne BAe Howk T.1, Tucano T.1 i uderzeniowe Tornado GR.4 należące do brytyjskiego RAF-u, P-3C Orion oraz MH-60s Seahawk z US NAVY oraz C-130J i C-21A z USAFE. Silną reprezentację wystawiło naturalnie lotnictwo maltańskie, a w tym: AS316B Alouette, Beech B-200MPA, szkolny Bulldog T.1, oraz transportowy BN-2T. Delegacja włoska złożona była z dwóch śmigłowców należących do Guardia di Finanzia AW-109 i AW-139, śmigłowca Wojsk Lądowych AB-212 oraz zespołu akrobacyjnego Frecce Tricolori latającego na MB-339CD. Swoistą wisienką na torcie dla wszystkich miłośników lotnictwa wojskowego była niezwiązana z pokazami lotniczymi wizyta dwóch śmigłowców należących do Emiratu Kataru: należącego do 20 eskadry AW139 oraz do 8 eskadry Westland Commando 3. Niestety ich piloci nie byli zbyt rozmowni i wszelkie pytania o cel wizyty kwitowali słowami „secret mission”.
Za zgodą Libijskiej Rady Narodowej organizatorzy przyprowadzili na wystawę statyczną samolot Mirage F-1ED. Jest to jedna z dwóch maszyn tego typu, które obecnie znajdują się na Malcie. Ich piloci po rozpoczęciu wojny domowej w Libii odmówili krwawego tłumienia rewolucji i zdezerterowali na Maltę. W dniu 25 września przy samolocie tym odbyła się skromna uroczystość naniesienia nowych znaków przynależności państwowej i symbolicznego wcielenia maszyny do Narodowych Sił Powietrznych Libii. W uroczystości wzięli udział wysocy rangą oficerowie nowego lotnictwa libijskiego, którzy na Maltę przybyli wojskowym An-26. W chwili obecnej, myśliwce nadal pozostają na terytorium Malty, natomiast ich piloci w połowie września wrócili jako bohaterowie narodowi do ojczyzny.
Pokazy w powietrzu rozpoczęły się w godzinach popołudniowych i trwały do godziny 17:30. W związku z tym, ze Luqa to uczęszczany międzynarodowy port lotniczy, organizatorzy tak zaplanowali pokazy w locie, aby ich integralną częścią stały się lądowania i starty rejsowych samolotów pasażerskich. Pod gorącym niebem Malty mogliśmy w powietrzu oglądać także wszystkie typy statków powietrznych Lotnictwa Wojskowego Malty oraz pokaz działań taktycznych dwóch brytyjskich samolotów Tornado GR.4 z XV Dywizjonu RAF. Królami podniebnych rewolucji były dwa zespoły akrobacyjne: włoski Frecce Tricolori oraz szwajcarski PC-7 Team. Pokaz Włochów zachwycał rozmachem i precyzją oraz świetnym komentarzem, natomiast szwajcarzy pokazali finezję i dokładność w wykonywaniu figur wyższego pilotażu.
Po zakończeniu pokazów w locie organizatorzy zaprosili załogi na hangar party (choć szczerze mówiąc, w tym akurat temacie mają wiele do nadrobienia i w celu zebrania doświadczeń mogliby udać się chociażby na Air Show do Radomia, gdzie mogliby podpatrzeć jak tego typu przyjęcie należycie zorganizować).
26 września po załatwieniu formalności związanych z lotem, o godzinie 8:30 kmdr ppor. pil. Sławomir Knap wystartował z lotniska Luqa w celu wykonania ostatniej części zadania: powrotu do Gdyni. Po starcie i wykonaniu zwrotu An-28TD niskim przelotem nad pasem startowym pożegnał się z gościnnymi gospodarzami i udał się w kierunku północnym. Omijając wypiętrzone w okolicach Sycylii chmury burzowe, maszyna – przez Gioia Del Colle i Kecskemet – doleciała do Ostrawy. Tam po przyjęciu na pokład dwóch polskich załóg śmigłowców, uczestników szkolenia na symulatorze Mi-17, o 18:15 samolot wylądował na macierzystym lotnisku w Gdyni Babich Dołach. W czasie trwania zadania, samolot spędził w powietrzu niemal osiemnaście godzin i przeleciał ponad 5500 kilometrów.
Na koniec warto zaznaczyć, ze był to najdalszy przelot wojskowego samolotu należącego do Polskiej Marynarki Wojennej w kierunku południowym od zakończenia II wojny światowej. Warto również podkreślić znakomite przygotowanie samolotu do lotu przez techników 43. Bazy Lotnictwa Morskiego. Maszyna sprawowała się rewelacyjnie, nie zdarzyła się jej nawet najmniejsza niesprawność, a o własnościach taktyczno– technicznych oraz sympatii jaką darzą lotnicy morscy te samoloty niech świadczą słowa kmdr ppor. pil. Sławomir Knapa, który żartował że „Antkowi wystarczy dać do powąchania mapę, a sam doleci na miejsce”.
Za pomoc w realizacji materiału serdecznie dziękuję załodze samolotu An-28TD „1118” oraz kmdr. ppor. Czesławowi Cichemu z Dowództwa BLMW.
TEKST UKAZAŁ SIĘ W MAGAZYNIE „ARMIA” 11(41) LISTOPAD 2011